Pawel Pudlo @ Facebook

GAZETA WYBORCZA - TRÓJMIASTO. 19.08.2015

Paweł Pudło na Solidarity of Arts: Czy muzyka może zapobiec wojnie?. Rozmawiał Przemysław Gulda.


Czy muzyka może zmieniać świat? Czy może uwrażliwić ludzi na tyle, żeby nie uciekali się do takich rozwiązań? O tym wszystkim opowiada Paweł Pudło, autor antywojennej kompozycji "War Horns", której prapremierowe wykonanie zakończy 23 sierpnia tegoroczną edycję festiwalu Solidarity of Arts w Gdańsku.


Przemysław Gulda: Jak to się stało, że twój nowy utwór będzie miał prapremierę właśnie podczas festiwalu Solidarity of Arts? Na ile wpisze się w jego idee i klimat?

Paweł Pudło: Otrzymałem zaproszenie od dyrektora Polskiej Filharmonii Bałtyckiej prof. Romana Peruckiego, by premiera utworu odbyła się właśnie w Gdańsku. Jest to miejsce symboliczne wpisane w koncepcję projektu. Solidarność sztuk oraz ludzi, a tym samym przekazywanie ważnych wartości poprzez muzykę. Uważam, że "War Horns" wpisuje się w te założenia bardzo dobrze. Również solidarność sztuk wyrażona jest dodatkowym elementem projektu, czyli instalacją rzeźbiarską "War Horns". Uczestnicy koncertu będą mogli doświadczać idei projektu również poza salą koncertową. Instalacja będąca kontynuacją samej muzyki wystawiona będzie w foyer Polskiej Filharmonii Bałtyckiej w dniu prapremiery. Do współpracy zaprosiłem rzeźbiarza i scenografa Pawła Stępnia, z którym pracowałem u podstaw projektowych instalacji.

W materiałach prasowych dotyczących tej kompozycji pojawiają się sformułowania o jej antywojennym charakterze. Co to tak naprawdę oznacza w przypadku utworu zaliczanego do muzyki współczesnej?

Jestem kompozytorem pogranicza sztuk. Najważniejsze dla mnie jako twórcy jest to, że mogę użyć muzyki jako uniwersalnego języka przekazującego ideę. W tym wypadku jest bardzo ważna idea pokoju, ale wyrażona poprzez pamięć o wojnie. Szczególnie w czasach, gdy ludzie tzw. świata zachodniego zapominają, w jak pięknych i spokojnych czasach przyszło nam żyć. Tak naprawdę dysponujemy wolnością wyboru miejsca, w którym mieszkamy, jeśli praca nam się nie podoba, to w wielu przypadkach możemy ją po prostu zmienić. Powracając do samej muzyki. Osoby, które znają moją twórczość, wiedzą, że uwielbiam melodię. Jednakże utwór "War Horns" ze względu na temat nie jest utworem radosnym. Podczas koncertu słuchacze mogą liczyć zarówno na momenty prawdziwej agresji wojny, jak i pełne, przestrzenne chwile zadumy.

Skąd - iście zawrotny - pomysł, żeby skomponować utwór na dziesięć waltorni? Skąd twoja fascynacja - bo w tym kontekście trudno użyć innego określenia - tym instrumentem?

Uwielbiam waltornie, jest to jeden z moich ulubionych instrumentów tuż obok marimby, kontrafagotu, wiolonczeli i harfy. Waltornia jest idealnym instrumentem dla treści tego utworu. Od zamierzchłych czasów rogi (najpierw pozyskiwane z kości zwierząt) stosowane były jako instrumenty sygnałowe do porozumiewania się na duże odległości. Również jako sygnały wojenne. Z biegiem czasu instrument przeszedł ewolucję, a używany był (poza muzyką) np. podczas polowań arystokracji. Wojna jest, niestety, niczym innym jak polowaniem na ludzi. Myślę, że warto o tym sobie czasem przypominać, gdyż często przyjmujemy za normę to, że gdzieś daleko na świecie jest jakaś wojna. Dźwięk waltorni wyraża, w zależności od użycia dynamiki i artykulacji, majestat i bohaterstwo, melancholię oraz smutek... wyraża również bitwę. Tytuł "War Horns" można przetłumaczyć jako rogi bitewne. Nawiązując do tego, że jest to instrument sygnałowy, chciałem, by zwracały uwagę na bardzo ważny temat. Sekcja dziesięciu rogów jest jak batalion. Tworząc podstawy tego utworu, chciałem, by było w nim coś wyjątkowego. Nie jest to utwór na solową waltornię i dziewięć tworzących tło. Każda z dziesięciu waltorni jest równie ważna, tworząc zwartą formację.

Na ile uczestniczysz w przygotowaniach do pierwszego wykonania tego utworu i budowie jedynego w swoim rodzaju międzynarodowego zespołu, który go zagra w Gdańsku?

Uczestniczę czynnie od ponad roku, we współpracy z przedstawicielem muzyków Łukaszem Łacnym, z którym miałem okazję pracować przy mojej muzyce na Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2012. Dobór muzyków nie jest przypadkowy. Międzynarodowy zespół pomoże zwrócić uwagę na temat utworu. Dodatkowo idealnie wpisuje się w założenia festiwalu Solidarity of Arts, muzyka bez granic. Jako kompozytor jestem niezwykle zaszczycony i przy okazji wdzięczny dyrektorowi Peruckiemu, że mogę pracować z tak wybitnymi muzykami. Muzyka jest najistotniejszym elementem prawykonania, ale nie jedynym. Do pozostałych kreatywnych czynności, za które jestem odpowiedzialny, należą pracę z realizatorem światła scenicznego, rzeźbiarzem instalacji, grafikiem DTP przygotowującym materiały drukowane, oraz filmowcami, którzy pomagali mi przygotować krótki film promujący utwór.

Czy tworząc ten utwór, odwoływałeś się do niezbyt może obfitej, ale znaczącej tradycji muzyki o antywojennym charakterze?

Utwór jest wynikiem moich przemyśleń na temat okropieństwa wojny, niesprawiedliwości, którą ona za sobą pociąga, cierpienia milionów niewinnych osób wciąganych w te wiry szaleństwa. Od dziecka, jak każdy, dowiadywałem się o potwornościach związanych z niszczycielskim działaniami wojennymi jednego człowieka wobec innego. W pewnym momencie musiałem dać upust temu całemu nagromadzeniu. Tak powstała ta kompozycja. Wydaje mi się, że większość utworów poruszających tematy antywojenne jest wynikiem twórczego przetworzenia tego zła.

Czy wydaje ci się, że we współczesnym świecie muzyka tego typu ma siłę oddziaływania na ludzi? Albo dotykając bardzo wysokiego C: czy może zmieniać świat?

Muzyka ma zwracać uwagę na bardzo ważny i niepokojący temat. Ma zadziałać jak rogi sygnałowe. Uważam, że zmienić świat na lepszy możemy tylko my sami, dokonując codziennie chociaż jednej pozytywnej rzeczy.

Od muzyki filmowej do utworu granego przed meczami mistrzostw Europy: który z twoich licznych, niezwykłych projektów był najbardziej wymagający, który okazał się dla ciebie najbardziej satysfakcjonujący?

Lubię tworzyć muzykę filmową. Uwielbiam tworzyć na specjalne wydarzenia, jakimi były np. mistrzostwa Europy 2012 czy unikalny balet 3D promujący Polskę podczas kampanii "Move Your Imagination" na największych targach turystycznych ITB Trade Show Berlin 2011. Jestem z tych projektów bardzo dumny, jednakże najbardziej wymagającymi i satysfakcjonującymi projektami są moje autorskie. Należą do nich m.in. moja I Symfonia z 2007 roku oraz oczywiście "Violemi - The Slave of Delusion" - opera filmowa fantasy, którą ukończyłem w 2010 roku. Podczas komponowania i produkcji tych projektów nauczyłem się właściwie wszystkiego. Jako producent "Violemi" nadzorowałem pracę ponad dziewięćdziesięciu osób, zaczynając od muzyków i wokalistów, poprzez grafików, tłumaczy, krawców, jubilerów itp. Prace nad projektem trwały trzy lata i dały mi potężne doświadczenie producenckie, tym bardziej że był to mój pierwszy projekt, który wychodził poza ramy samej muzyki.


Prapremierowe wykonanie utworu Pawła Pudły "War Horns" będzie częścią kończącego festiwal Solidarity of Arts koncertu "Gwiazdy prezentują premiery światowe", który odbędzie się w niedzielę, 23 sierpnia, o godz. 19 w sali koncertowej Polskiej Filharmonii Bałtyckiej (Gdańsk, Ołowianka 1), bilety: 10-30 zł.